Zawartośc koszyka

Koszyk jest pusty

Z pamiętnika podróżnika...

27 maja 2009r.

 

Nordkapp na Romecie? I co? Da się! Stawiam Rometa pod domem. Odbezpieczam kufry z klamer. Wróciłem. Czas się umyć, zjeść i wyspać. I ogłosić światu dobrą nowinę.
 
Zaczepiam kufry w stelażu i zwijam graty. Zostało tylko wrócić do domu. 500km przez Polskę. Bułka z masłem. Wyjeżdżam z Lubania jakoś po dziesiątej. Lecę wioskami przez Lwówek Śląski. Od tak sobie płynę, jak to Rometem. Za zakrętem radiowóz z suszarą! Hamować? Może uciekać? Machają. Tak myślałem. Oki, staję. Może mnie nie zastrzelą…
I w ten sposób po raz pierwszy w życiu dostałem mandat. Za przekroczenie prędkości Rometem! Było ograniczenie do 40km/h, radar pokazał że jechałem 68km/h. Przecież to nie Finlandia, tutaj tak się jeździ. Mandat? 100 zł.  W Finlandii byłoby 500 euro!
Na wysokości Legnicy dobijam autostrady. Dziwna jakaś, bez pobocza. Ciekawe ile oszczędzili na asfalcie? Zatrzymuję się w Centrum-Bielany we Wrocławiu. Mc'Donald? Hamburgery po 2 zł? kupuję 5 na raz.
Bez przygód dopadam ekspresówki Częstochowa - Warszawa. Kiedyś wracałem tędy z samotnej wyprawy do Grecji. Wpadam do Warszawy po zmroku od strony Nadarzyna. Niczym król szos.  Mijam salon Rometa w Jankach, tu odbierałem Z125. Wbijam się w Centrum. I lecę do domu. Nordkapp na Romecie? I co? Da się! Stawiam Rometa pod domem. Odbezpieczam kufry z klamer. Wróciłem. Czas się umyć, zjeść i wyspać. I ogłosić światu dobrą nowinę.
2009-07-29

 

 

Projekt i realizacja: ideopowered by CMS Edito