Cały dzień mija na pokonywaniu jedynej w Norwegii drogi E6 z północy na południe. Zielone góry, fiordy i wyspy w przejrzystych wodach z przybrzeżnymi ławicami ryb. Dodatkowo co jakiś czas tarasy widokowe na wijące rzeki i zapadnięte kotliny. Bajkowy świat.
Ranek pogodny. Słońce świeci, rzeka wzbiera w bandach. Nawet zimna nie ma. Na zewnątrz zielono. Pąki wyrastają na krzewach, wiosna na świat przychodzi.
Cały dzień mija na pokonywaniu jedynej w Norwegii drogi E6 z północy na południe. Zielone góry, fiordy i wyspy w przejrzystych wodach z przybrzeżnymi ławicami ryb. Dodatkowo co jakiś czas tarasy widokowe na wijące rzeki i zapadnięte kotliny. Bajkowy świat. Nawet wyobrazić sobie takiej Norwegii nie mogłem przed wyjazdem. Na koniec dnia docieramy do Trondheim, które bierzemy obwodnicą. Parkingów mnóstwo, na każdym tablica "No camping". W końcu zjeżdżamy na jakąś łąkę nad rzeką. Chyba to czyjeś, bo są kawałki ogrodzenia. Ale miejsce ładne i niewidoczne z drogi więc zostajemy na noc. Obóz rozbity.