W drodze powrotnej jedziemy do Henrykowa Lubańskiego zobaczyć stare drzewo. Bardzo stare drzewo. Drzewem tym jest cis, którego wiek szacuje się na 1200, 1300 a nawet 1500 lat(!) Jest to najstarsze drzewo w Polsce, choć wygląda bardzo niepozornie.
Rano zjawia się Maxi Perwers z forum MZ-klubu na GS500, by pojeździć razem po tutejszych dziurach. Lecimy na Zamek Czocha. Zamek z przebogatą historią. Jego historia sięga połowy XIII w., gdy to z polecenia króla czeskiego Wacława I powstał jako warownia graniczna na pograniczu śląsko-łużyckim. W tym też zamku przechowywano urządzenie do dekryptażu depesz radzieckich. Wiąże się z tym sporo historii szpiegów i całych szpiegowskich epopei. Obecnie w zamku znajduje się ośrodek hotelowo-konferencyjny organizujący przyjęcia i inne imprezy. Ponadto zamek obfituje w mnóstwo tajemnych skrytek, komnat i przejść. Na dziedzińcu straszy otchłań studni "niewiernych żon", można nawet przenocować w Komnacie Książęcej z efektownym łożem, z zapadnią do usuwania niewygodnych kochanków. Cały zamek położony jest na skałach opadających do wód Jeziora Leśniańskiego, utworzonego sztucznie przez Niemców poprzez wybudowanie tamy w 1905 r. i zalanie jednej z dolin rzeki Kwisy.
Dalej lecim do Bogatyni. Kto nie wie ten się dowie, że w tym mieście (mówiąc dosłownie na najdalej oddalonym skrawku Polski) znajduje się jedna z największych w Polsce odkrywkowych kopalni węgla brunatnego i elektrownia zatrudniająca łącznie ok. 7 tysięcy osób (przy czym ludność miasta to ok 18 tys). Kopalnia jest jednym słowem ogromna. Najniższe punkty schodzą poniżej 100 mnpm, gdzie średnia wysokość terenu wynosi ok. 300 mnpm. Na oficjalnych stronach kopalni zakładane krańcowe wykorzystanie złóż datuje się na rok 2035. Co później? Wielką dziurę trzeba będzie zalać wodą by uniknąć osunięć tektonicznych i innych niebezpiecznych sytuacji geologicznych. Tak, jak to się stało z kopalnią w Schönau-Berzdorf po Niemieckiej stronie granicy. Zalewanie zbiornika zaczęto już w 2004 roku i do tej pory nie został zalany do końca. Kopalni nie da się nie zauważyć jadąc główną drogą 352. Po prostu wielka dziura w Ziemi. Podobnie jak elektrownia która jest po drugiej stronie głównej drogi. Niby tam się zatrzymywać nie wolno ale chyba nikt się nie pogniewa jak tylko tak na chwilkę po jedną fotkę. Do Niemców zobaczyć ich zbiornik już nie jedziemy.
W drodze powrotnej jedziemy do Henrykowa Lubańskiego zobaczyć stare drzewo. Bardzo stare drzewo. Drzewem tym jest cis, którego wiek szacuje się na 1200, 1300 a nawet 1500 lat(!) Jest to najstarsze drzewo w Polsce, choć wygląda bardzo niepozornie. W XIX w pocięli je szablami Kozacy, w 1989 roku zostało uszkodzone przez huragan i wzmocnione żelaznymi szynami wewnątrz. Mimo, że wewnątrz pnia jest już praktycznie pusto, drzewo puszcza młode kiełki do tej pory. To jest dopiero drzewko z historią. Pamięta czasy, gdy nie dość nie było Polski to dopiero Słowianie zbierali się do kupy w Samonie.
Pół dnia zwiedzania okolicy, a i tak zobaczyłem tylko kilka ciekawostek. Akurat ten rejon Polski aż kipi takimi atrakcjami, tydzień to za mało, by je wszystkie zobaczyć. Po powrocie do domu robię przegląd Rometowi. Wymieniam żarówkę przedniego reflektora, olej w silniku. Wywalam też mój tymczasowy namiot z Tesco. Przeszedł już kilka wypraw i trochę się zużył. W sumie to nigdy nie był dobrej jakości. Podobnie zrobiłem ze śpiworem, który pewnej nocy się rozerwał (śpiwór był zbliżony jakością do namiotu).