Za Rometem tuman kurzu. Miejscami stare chaty. Lubię jeździć po Mazurach. O 16 dojeżdżamy do Rapy, miejscowości zamieszkałej przez 140 ludzi, położonej 2 km od granicy z Obwodem Kaliningradzkim.
No to dokąd? Lecim do Rapy. Kiedyś gdzieś wyczytałem, że coś tam niby ciekawego. Wyjazd znad Mokrego i na Piecki do Mrągowa. Drogi fajne, pogoda jeszcze lepsza. Wiosna w Polsce, wszystko kwitnie. Miejscami zaczynają się szutry po kilka km. Za Rometem tuman kurzu. Miejscami stare chaty. Lubię jeździć po Mazurach. O 16 dojeżdżamy do Rapy, miejscowości zamieszkałej przez 140 ludzi, położonej 2 km od granicy z Obwodem Kaliningradzkim. Tuż przed wioską jest polna droga w prawo, na jej końcu stoi grobowiec rodzinny pruskiego rodu baronów von Fahrenheid. Grobowiec jest w kształcie piramidy, podyktowanej ówczesną (1811r.) modą wszechegiptologii. Szybko się przydał, bo pierwsze ciało trafiło do niego już w tym samym roku, w którym został wybudowany. W 1849r. trafił do niej sam pomysłodawca. Oczywiście w czasach wojny zdewastowali ją radzieccy żołnierze w poszukiwaniu złotych jaj. Zostawili porozbijane trumny i wyrzucone z nich ciała bez głów. I tak to wszystko leżało do lat 90'tych, kiedy to władze zrobiły z tym porządek. Ciała zostały poukładane w trumnach, drzwi zamurowano, a w okna wstawiono kraty. I w takim stanie ją zastaliśmy. Sama piramida nie jest jakaś gigantyczna, ma 16 metrów wysokości. Jeszcze do niedawna była zarośniętai nikt o niej nie słyszał, dopiero od kilku lat zrobiło się tu głośno, jak opowiada właścicielka stoiska z pamiątkami obok.
Lecim dalej. Na Stańczyki. Marna droga wzdłuż granicy z Ruskimi, ale mknie się dość fajnie. Ostatnio jechałem nią w jesieni. Do Stańczyków dobijamy o 19:00. Najwyższe mosty Polsce (max wysokość 36,5 m, długość 180 m). Mosty / wiadukty? Kiedyś mosty, ale rzeka wyschła i został mały strumień na dnie. Po samych akweduktach niestety pociągi już nie jeżdżą, a linie kolejowe zostały zdjęte. W ogóle z ich budową wiąże się ciekawa historia. Pierwszy most został wybudowany w 1917r., drugi rok później. Cała ta ogromna inwestycja miała być jedynie rozbudowaniem linii, która istniała wcześniej. Niestety wbrew założeniom nie udało się jej dokończyć do końca I wojny światowej, w efekcie czego w świetle nowych układów politycznych budowa linii na Litwę była już bezsensowna. Pożytek z wiaduktu (tylko jednego) zrobiono dopiero w latach 20'tych, kładąc na nim linię trasy o długości 35 km na potrzeby lokalne. Ciuchcie zaczęły „śmigać” po wiadukcie w 1927r. Kursowały tym szlakiem do 1945r., wtedy to tory zdjęły oddziały AK. Obecnie teren, na którym znajdują się mosty jest już własnością prywatną, więc za spacer po nich trzeba zostawić 4 zł. Z mostów widoki fajne.
Dzień się kończy. Na dziko? Teren fajny bo lesisty. Pierwszy strzał. Zatopiony;) Takie polanki to tylko w Polsce.